B

Barszcz czy grzybowa?

Wiem, że opcji jest więcej, bo nawet moja Babcia miała w wigilijnym repertuarze zupę rybną, a przez książki kucharskie przewinęły mi się i migdałowa, i żurek, ale zostańmy przy tytułowym duo.

Myślę, że w rodzinach od pokoleń osiadłych na jednym terenie, takie problemy raczej się nie pojawiają. Inaczej, gdy przy stole siada mieszanka kulturowa – i mam tu na myśli naszą, własną, polską mieszankę, nie że zięć z Włoch, kuzynka ze Szkocji, a ciotka ma przylecieć z Kanady. Nasz świąteczny misz-masz podbił jeszcze rozwód moich rodziców i włączenie do rodzinnych zwyczajów tradycji z ich ponownych małżeństw. A kiedy wyszłam za mąż i jeszcze później: gdy na święta zaczęła przyjeżdżać moja siostra z rodziną, zrobił nam się istny jarmark bożonarodzeniowy. Jakoś trzeba było z tego wybrnąć. Żeby zupełnie nie zwariować.

Wybrnęłam tak, że postawiłam na kuchnię kresową. Bo mąż z Lubelszczyzny, a i ja w dzieciństwie przyzwyczajona byłam do kuchni Babci ze Stanisławowa (nie każcie mi tego zmieniać na Iwano-Frankiwsk, bo i tak tego nie zrobię). Na stół wjeżdża zatem barszczyk z uszkami i pierogi. Ale że rozpuszczeni przez Madre wyborną grzybową (z jej rodzinnego domu oraz Filozofa) moi synowie wyrażają protest przeciwko jej brakowi, to w drugi dzień Świąt jest i grzybowa… Możliwe, że ich rozpuszczam. Przy okazji siebie też. Trochę. Ale Święta to czas rodzinnej radości (przynajmniej w założeniach), więc uznałam, że nie będziemy jej sobie żałować!

Jest jeszcze rosół. A właściwie treściwy bulion z kołdunami. Jemy go w pierwszy dzień Świąt. A jeśli na Wigilii jest moja siostra z dziećmi i mężem, robię dla nich szybki krem z białych warzyw (bo polskie smaki w postaci zupy z buraków są dla nich zbyt wielkim wyzwanie, a o grzybach jeszcze opowiem).

A jakie zupy wy jecie w Boże Narodzenie?

© 2025, Jo. All rights reserved.

CategoriesBez kategorii

Dziękuję za komentarz. Postaram się możliwie szybko na niego odpowiedzieć.