P

Porozmawiajmy o Świętach.

Już można. Za nami Kalendarze Adwentowe i świąteczny wianek na drzwiach, więc można wreszcie spokojnie ruszyć temat Bożego Narodzenia. Bo już nam się Mikołaj nie będzie przez znicze przedzierać.

Jak zawsze staram się temat Świąt zracjonalizować. I jak zawsze: ogłaszam kapitulację przy prezentach. Bo chłopaki zawsze coś wykręcą i zamiast ustalonych trzech na osobę, pod choinką lądują jakieś piramidy. To po Dziadku Maćku mają, który potrafił jeszcze w Wigilię buszować po księgarni w poszukiwaniu „jeszcze jednej książki”. Ale opowieści o tym powinny raczej znaleźć się na Rutynie Chaosu, więc chyba wrócę do aspektów kulinarnych.

Gdzie nie spojrzeć, tam rozkręca się bożonarodzeniowe pandemonium. Ja do tego podchodzę spokojnie. Lata szarpania się ze Świętami i dwójką autystycznych dzieci dały mi lekcję, z której wyciągnęłam właściwe wnioski. I powiem wam, jak wygląda mój przepis na udane Święta.

To znaczy ten drugi wariant. Nie: „Rzuć wszystko w cholerę i wyjedź. Sama.”.

  1. Nie szalej. Święta to jedna kolacja i dwa obiady. Serio.
  2. Zredukuj menu. Naprawdę lubisz jeść przez tydzień podeschnięte resztki? Syn mojej siostry Marianny w drugi dzień Świąt zażądał zupy pomidorowej. I ja go rozumiem.
  3. Zrób listę. Dań i zakupów. A potem tę najważniejszą: harmonogram pracy. Kiedy co będziesz przygotowywać.
  4. Podziel pracę między uczestników imprezy.
  5. No dobra, masz jak ja i nie chcesz podzielić tej pracy, bo matka kupi gotowe ciasto, a ty masz alergię… To przynajmniej podziel sprzątanie domu między domowników. Nie umrą, jeśli wyczyszczą łazienki i umyją podłogi. Serio. Nie, nie myję okien, Też nie musisz. Chyba, że masz sprzątaczkę – to się nie wymądrzam…
  6. To, co można, zrób wcześniej. I wrzuć do zamrażarki. Nie masz pojęcia, jak to ułatwi wiele rzeczy. Jeszcze do tego wrócę.

Ach, najważniejsze: jeśli marzysz o tradycyjnym pierniku, dojrzewającym, to jest ostatnia chwila, żeby zrobić ciasto!

Idę sprawdzić, jak nasze świąteczne nalewki.

Jo.

© 2025, Jo. All rights reserved.

CategoriesBez kategorii
  1. dasiagallery says:

    Dobre. Mam ten komfort, że nic nie muszę… Nie, nie dokuczam Ci.

    Będzie Mateusz i wpadnie Ciółka, która też napewno coś przywlecze dobr

    1. Jo says:

      Wiesz co… w sumie, to też nie muszę. Lubię Święta i dania, które się na nie przygotowuje. Poza tym bardzo sobie te przygotowania zrewolucjonizowałam przez lata i naprawdę mnie mało ruszają. Natomiast z przerażeniem patrzę na jakąś totalną świąteczną psychozę, głównie w mediach. Stąd te rozważania.

  2. dasiagallery says:

    …ego.
    Chciałam zrobić nalewkę z kaki ale przecież w jednym wielkim słoju jest suche dla Charli, a w drugim ziarenka dla Fridy…
    Coś upiekę. Zakupię karpia. U Bałkana będzie indyk. U Turka świeże owoce i jarzyny. I pachnące jajkami jaja.
    Jakoś to będzie…

    1. Jo says:

      Pewnie, że będzie. Zawsze jest. A tak naprawdę, to najważniejsze jakie mamy nastawienie. Bo jeśli na „be”, to każdy powód będzie dobry, żeby uznać Święta za nieudane.

Skomentuj JoAnuluj pisanie odpowiedzi